@SGajusz: W grę może wchodzić chyba tylko pomyłka, ewentualnie „ukrywanie” dziecka. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zdarzało się, że zimą jakaś wieś była odcięta od świata, a wtedy nikomu nie uśmiechało się jechać do miasta zgłaszać narodziny dziecka. Pierwszy wolny termin wypadał wiosną, żeby nie komplikować sobie życia podawano czasem datę bliższą niż np. grudniową. Może o coś w tym rodzaju chodzi?
  • Odpowiedz