Kiedyś kumpel opowiadał mi, że spotkał na ulicy Liszowską, tą aktorkę. Trochę speszony zatrzymał ją i wymamrotał coś, że ją poznaje, że jest zaszczycony i takie tam. A ona na to, że się spieszy i nie ma czasu na głupoty. On spalił buraka i wkurzony oznajmił, że skoro tak to on sobie idzie i żeby za nim nie płakała. Zdziwiona aktorka stanęła jak wryta, nikt wcześniej tak jej nie potraktował. Czekaj, mówi,
whysoserious22
