@szuineg: raczej człowiek o wysokiej kulturze osobistej, której brakuje zwykle ludziom w podobnych sytuacjach.
Jako świadek zdarzenia jestem pełna podziwu dla jego stoickiego spokoju, z jakim przyjął ten cały absurd. Można robić awanturę, tak najłatwiej, ale wyobraź sobie, że nie jesteś do końca pewien, czy ktoś Cię nie oszukał na bilecie, że stoi przed Tobą kobieta w mundurze poważnych (tak nam się wydawało do dziś) linii lotniczych i jest na tyle pewna swego, że doradza Ci dokupienie innego biletu, żeby Ci pomóc zrealizować ten lot. To jest człowiek, który nie zakłada, że ludzie są wobec niego złośliwi. Dlaczego ona miałaby być? Jaki miałaby w tym cel? Po prostu spotkał się z wysoce niekompetentną obsługą. Gdybyś spędził tak jak on kilka lat w Chinach, myślałbyś podobnie - ok, może wczoraj tak było, dzisiaj jest inaczej, może akurat to lotnisko rządzi się swoimi prawami, tam wszystko jest możliwe.
Może gdyby był w 100% pewien, że ma rację on, a nie ta kobieta, poszedłby od razu do kierownika. Ale jestem przekonana, że nic by nie załatwił. Wiesz dlaczego? Bo kiedy udaliśmy się wspólnie z reklamacją osobiście, równo 1h czekaliśmy, aż kierownictwo sprawdzi, czy te lotniska, na których miał się przesiadać są transferowe, czy nie. 1 okrągłą godzinę! A potem kolejne dwie, jak już przyznali nam rację. Nie sądzę, aby zdążył wejść na pokład, nawet gdyby od razu poszedł z tzw. gębą do obsługi. Wstrzymanie lotu i wszystkich pasażerów? Musiałbyś być totalnie pewien swego, żeby nie narazić się ewentualnie na poniesienie kosztów takiego przedsięwzięcia, jak wstrzymanie
@nunu85: Myślałam podobnie. Że wizerunek to coś istotnego dla nich. Byłam przy opisanej sytuacji z Filipem. Kiedy argumenty o tym, jaką krzywdę wyrządzili w ten sposób mojemu przyjacielowi nie docierały, zapytałam, czy wizerunek nie jest dla nich ważny. Że przecież tego tak nie zostawimy - czy na tym wam nie zależy? - pytałam. Chyba mniej kosztuje ten bilet (o który nie prosi jako dofinansowanie, tylko mu się zwyczajnie należy jako
@new_micra: jestem jedną z dwójki znajomych, o których pisał Filip. Byłam pierwszą osobą, która z nim rozmawiała na żywo po tym wszystkim, spędziła z nim potem cały dzień, a wcześniej jeszcze rozmawiała z nim przez telefon jak był na lotnisku. Nie byłam świadkiem odmowy wejścia na pokład, to prawda. Byłam świadkiem późniejszych zdarzeń, czyli tego, jak został potraktowany przez LOT i w jaki sposób to przyjął - o to mi
@frogfoot: nie żyję tu krócej od Ciebie i uwierz, że miewam sytuacje, kiedy zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem > U nas panuje przeświadczenie, że jak ktoś nie jest #!$%@?, to widać mu niezależy i można go olać. Do tego pewnie frajer i ciota.
Ale jak myślisz, dlaczego tak jest? Może właśnie dlatego, że większość ludzi reaguje w takich sytuacjach agresją i w momencie, kiedy ktoś zachowuje się kulturalnie, sprawia wrażenie, że mu nie zależy. Że może jest nienormalny. Gdyby wszyscy trzymali bardziej na wodzy swoje nerwy, może wtedy spokój i kultura byłyby normalną reakcją i nikt by nas nie olewał i nie "traktował jak frajerów"? Nie atakuję tego, że w taki a nie inny sposób zareagowałbyś (tak mniemam) na taką sytuację. Sama byłam niedawno świadkiem awantury w szpitalu, wywołanej przez moją kuzynkę, która dzięki temu uratowała jej dziecko przed odwodnieniem. Z 2 letnim dzieckiem lecącym przez ręce ciężko pisać zażalenia do kierownika. Tak, wiem, że są sytuacje, w których system nam dowala i czujesz, że możesz przetrwać tylko dzięki walce. Sama nie wiem, jak bym się zachowała na tym lotnisku, gdybym była PEWNA swego. Ale zdecydowanie nie podoba mi się, że propagujesz takie zachowanie i wmawiasz Filipowi jako
@metnokitlumtsejeinerotkotnokitlum: > Cytowany tekst...wizerunek dla wiekszsci polskich firm to jeszcze czasy PRLu. > Cytowany tekst... Mogę się tylko zgodzić. Klient nasz Pan, pod warunkiem, że Pan. Jestem w szoku, że tak Cię potraktowali w UK :) Znam jeszcze jeden przypadek oprócz Filipowego, kiedy odmówiono znajomemu wejścia na pokład, chociaż samolot stał jeszcze ze schodkami, ale wybijała godzina zamknięcia bramki. Przybył późno, bo zepsuł się pociąg, którym jechał, również w UK,
@projektant_doktorant: Zażądał notatki, ale mu jej odmówiono. Nie jest kretynem. Wrzucił fotkę, aby stać się wiarygodnym człowiekiem a nie "zielonkiem z wykopu", jak to zaczęto określać. Czyniąc samą historię wiarygodną liczy na to, że ktoś w nią uwierzy i - jeśli będzie chciał- wyciągnie swoje własne wnioski, a jeśli będzie mógł, być może coś sensownego mu doradzi. Piszesz "A w robocie każdy chce mieć spokój." Widzisz, on też chciałby go
Jako świadek zdarzenia jestem pełna podziwu dla jego stoickiego spokoju, z jakim przyjął ten cały absurd. Można robić awanturę, tak najłatwiej, ale wyobraź sobie, że nie jesteś do końca pewien, czy ktoś Cię nie oszukał na bilecie, że stoi przed Tobą kobieta w mundurze poważnych (tak nam się wydawało do dziś) linii lotniczych i jest na tyle pewna swego, że doradza Ci dokupienie innego biletu, żeby Ci pomóc zrealizować ten lot. To jest człowiek, który nie zakłada, że ludzie są wobec niego złośliwi. Dlaczego ona miałaby być? Jaki miałaby w tym cel? Po prostu spotkał się z wysoce niekompetentną obsługą. Gdybyś spędził tak jak on kilka lat w Chinach, myślałbyś podobnie - ok, może wczoraj tak było, dzisiaj jest inaczej, może akurat to lotnisko rządzi się swoimi prawami, tam wszystko jest możliwe.
Może gdyby był w 100% pewien, że ma rację on, a nie ta kobieta, poszedłby od razu do kierownika. Ale jestem przekonana, że nic by nie załatwił. Wiesz dlaczego? Bo kiedy udaliśmy się wspólnie z reklamacją osobiście, równo 1h czekaliśmy, aż kierownictwo sprawdzi, czy te lotniska, na których miał się przesiadać są transferowe, czy nie. 1 okrągłą godzinę! A potem kolejne dwie, jak już przyznali nam rację.
Nie sądzę, aby zdążył wejść na pokład, nawet gdyby od razu poszedł z tzw. gębą do obsługi. Wstrzymanie lotu i wszystkich pasażerów? Musiałbyś być totalnie pewien swego, żeby nie narazić się ewentualnie na poniesienie kosztów takiego przedsięwzięcia, jak wstrzymanie
Ale jak myślisz, dlaczego tak jest? Może właśnie dlatego, że większość ludzi reaguje w takich sytuacjach agresją i w momencie, kiedy ktoś zachowuje się kulturalnie, sprawia wrażenie, że mu nie zależy. Że może jest nienormalny.
Gdyby wszyscy trzymali bardziej na wodzy swoje nerwy, może wtedy spokój i kultura byłyby normalną reakcją i nikt by nas nie olewał i nie "traktował jak frajerów"?
Nie atakuję tego, że w taki a nie inny sposób zareagowałbyś (tak mniemam) na taką sytuację. Sama byłam niedawno świadkiem awantury w szpitalu, wywołanej przez moją kuzynkę, która dzięki temu uratowała jej dziecko przed odwodnieniem. Z 2 letnim dzieckiem lecącym przez ręce ciężko pisać zażalenia do kierownika. Tak, wiem, że są sytuacje, w których system nam dowala i czujesz, że możesz przetrwać tylko dzięki walce.
Sama nie wiem, jak bym się zachowała na tym lotnisku, gdybym była PEWNA swego. Ale zdecydowanie nie podoba mi się, że propagujesz takie zachowanie i wmawiasz Filipowi jako
Klient nasz Pan, pod warunkiem, że Pan.
Jestem w szoku, że tak Cię potraktowali w UK :) Znam jeszcze jeden przypadek oprócz Filipowego, kiedy odmówiono znajomemu wejścia na pokład, chociaż samolot stał jeszcze ze schodkami, ale wybijała godzina zamknięcia bramki. Przybył późno, bo zepsuł się pociąg, którym jechał, również w UK,
Piszesz "A w robocie każdy chce mieć spokój." Widzisz, on też chciałby go