I nie śpię. Zamiast snu pytania: kim? Po co? Kiedy?
Ostatnia kropla idzie, pies idzie, rybik, Polska. Ale nie ja. Ja w sufit. Butelki stoją w rzędach przy meblościance. Na leżąco przejeżdżam po ich gwintach jak po źdźbłach trawy, sięgam myślą po bazylię na parapecie, biegam pomiędzy zdarzeniami niby wiatrak, niby coś tam, rozpościeram skrzydła, spadam w górę. Jak tu podupczyć, kiedy wszyscy umierają na siłowni? Orzeł. Tak, szlachetny. Waleczny. Wstaję z
Ostatnia kropla idzie, pies idzie, rybik, Polska. Ale nie ja. Ja w sufit. Butelki stoją w rzędach przy meblościance. Na leżąco przejeżdżam po ich gwintach jak po źdźbłach trawy, sięgam myślą po bazylię na parapecie, biegam pomiędzy zdarzeniami niby wiatrak, niby coś tam, rozpościeram skrzydła, spadam w górę. Jak tu podupczyć, kiedy wszyscy umierają na siłowni? Orzeł. Tak, szlachetny. Waleczny. Wstaję z










jak to uroczo brzmi
źródło: comment_DWXeB2ibgfEfwaiWNHuPEILWqWYDfD89.jpg
Pobierz