Przypomniało mi się jedno z moich największych życiowych "osiągnięć". Otóż egzamin na prawo jazdy zdałem za 13 razem. Tak, dobrze czytacie, za trzynastym razem.
Nie, nie jestem, jakby się mogło wydawać, motoryzacyjną kaleką - po prostu miałem pecha na 12 jazdach. Egzaminy teoretyczne przechodziłem jak burza, ale praktyczne niestety mi nie szły. Pamiętam, że raz wjechałem za skrzyżowanie z sygnalizacją i potem je opuściłem gdy miałem czerwone (nie zwróciłem uwagi, że za mną
Nie, nie jestem, jakby się mogło wydawać, motoryzacyjną kaleką - po prostu miałem pecha na 12 jazdach. Egzaminy teoretyczne przechodziłem jak burza, ale praktyczne niestety mi nie szły. Pamiętam, że raz wjechałem za skrzyżowanie z sygnalizacją i potem je opuściłem gdy miałem czerwone (nie zwróciłem uwagi, że za mną