Wychodzę z domu w biegu na tramwaj, w połowie drogi przypominam sobie, że zapomniałam karty płatniczej. Mówię no trudno mam gotówkę, jakoś przeżyję ten wieczór! Dopadam biletomat koło PKP, a tu zonk, gimnastykuję się jak mogę, ale mojego dwa ziko nie wcisnę w szparkę choćby nie wiem co. Trudno pojadę na gapę, chociaż NIGDY tak nie robię. Tłumaczę sobie, że MPK zrozumie. Na Dominikańskiej widząc kanarki wchodzące do tramwaju nie wytrzymuje presji
https://www.instagram.com/p/Bs-2MDdhttX/?utm_source=ig_share_sheet&igshid=7jsfxgtrdvep