siedzę na tagu od jakiegoś czasu i nieironicznie zastanawiam się czy wam pisanie tu w jakiś sposób pomaga? wyrzucacie jakieś emo przemyślenia i jest wam lepiej? ja chyba nie mogę się nazwać 100% przegrywem, bo mam do kogo otworzyć gębę i trudno mi wyobrazić sobie jak to musi być jak nie masz kogos, żeby np opowiedzieć o problemie w pracy i musisz siedzieć na wykopie. pewnie gdyby znajomosci się posypały tez bym
#przegryw