@edgar_k: nie piję wódki ani niczego tego typu, ale bardzo cenię sobie konwencję spotkania się ze znajomymi przy piwie. Byłem po sześciu takich - jest to bez wpływu na mój stan psychofizyczny. Co więcej - rytuał powtarza się regularnie, parę razy w miesiącu, od tych parunastu lat. Jeśli potrafisz podać jakiekolwiek logiczne powody dla których miałbym nie jechać na rowerze, po ścieżce, po północy, przy prawie nieistniejącym ruchu pieszych -
@bagno_zwyczajne: nie wiem - to można jakoś sprawdzić? Szczerze to miałem to gdzieś. Ale na skrzyżowaniu Monte Cassino koło przystanku Szwedzka bodajże. Dodam, że dwa miesiące wcześniej, o pierwszej nad ranem, dostałem tam mandat za przechodzenie na czerwonym świetle - to było już w ogóle patologiczne. Więc obława jest widoczna.
@uve444: trzeba było - to jak rozumiem musi klepnąć sąd, wtedy będzie te 300 zeta. ("albo więcej, ja nie
@edgar_k: bardzo się cieszę, że wylałeś swoje pomyje na rodaków. Nie mam zamiaru udowadniać kim jestem i jaki jestem - jeśli poprawi Ci to humor (a mam pewność, że brnięcie w tego typu wywody ku temu służy) to mogę być dla Ciebie Januszem z wąsem, z Tatrami w reklamówce Biedronki w łapie i w klapkach ze skarpetkami na nogach.
Jednak są osoby, które bardzo cenią sobie wolność w bzdurnych sprawach.
@uve444: jestem w szoku pourazowym i na razie czuje się, jakby ktoś zastrzelił mojego szczeniaka :)
Dam znać co się podzieje, muszę teraz czekać na decyzję sądu. Pewnie jutro skonsultuję sprawę z prawnikiem - bo z tego co słyszałem są procedury odwoływania się, ale nie wiem w jakich sytuacjach jest to możliwe.
@JackBauer: tak - jestem wzorowym rowerzystą niestety (w sensie podejścia do sprzętu przynajmniej). Mam sprawne hamulce, lampki
@JackBauer: na ulicy przy której mieszkam zaczęło się coś dziać. Jak pisałem wyżej - w styczniu-lutym zostałem zatrzymany za przechodzenie (przechodzenie, bo zmieniałem w rowerze korbę i musiałem chodzić jak frajer) na czerwonym świetle o 1 nad ranem :) To było straszne s-----------o, bo zajechali mi drogę na chodniku i pierwsze co usłyszałem, to "Tylko nie kombinuj, bo za stwarzanie zagrożenia może być 500 złotych!"
@edgar_k: powiedz mi co chcesz osiągnąć swoimi postami, bo pytam Cię któryś raz do czego zmierzasz, a Ty cały czas odpisujesz tak, jakbyś chciał się dowartościować przez jeżdżenie po innych. Nie lubię takich ludzi - jak chcesz w czymś pomóc to piszesz o co Ci chodzi. Odpowiadając na Twoją sugestię - mam prawo jazdy na kilka kategorii - jeżdżę okazjonalnie sporo. Ostatnio zjeździłem Amerykę Północną chociażby. Serio nie bronię Ci
@edgar_k: nie lubię bardzo jak ktoś wkłada w moje usta słowa, których nie powiedziałem. Nie znam Cię i nie dorabiam sobie teorii do tego kim jesteś. Niestety wg tego co piszesz jesteś niestety strasznie grubiańskim człowiekiem, który lubi się dowartościowywać wypisując bzdury na temat innych, a z racji tego, że nasz kontakt w życiu ograniczy się do tego co wypisujesz - podziękuję za udział.
@tomashj2: mam nadzieję, że sobie ulżyłeś. Tak zdaję sobie sprawę, przez grube lata nawet przez chwilę nie stanąłem przed widmem wjechania w kogoś - ani wjechania we mnie. Nie interesuję mnie do końca ilość promili - nie uważam tego wyznacznika za coś miarodajnego. Nawet aparaty państwowe mają różne podejście do tego, kiedy karać. Mam znajomych, którzy po jednym piwie potrafią szaleć, a i takich - których nie sposób spić.
@uve444: trzeba było - to jak rozumiem musi klepnąć sąd, wtedy będzie te 300 zeta. ("albo więcej, ja nie
Jednak są osoby, które bardzo cenią sobie wolność w bzdurnych sprawach.
Dam znać co się podzieje, muszę teraz czekać na decyzję sądu. Pewnie jutro skonsultuję sprawę z prawnikiem - bo z tego co słyszałem są procedury odwoływania się, ale nie wiem w jakich sytuacjach jest to możliwe.
@JackBauer: tak - jestem wzorowym rowerzystą niestety (w sensie podejścia do sprzętu przynajmniej). Mam sprawne hamulce, lampki
To jest też historia, bo
@metaxy: ja napisałem, że
B--ń