Taka sytuacja mirki. Wczoraj zadalem pytanie najwazniejszemu programiscie w projekcie nad którym pracuje. Odpowiedz blyskawiczna, wywiazala sie dyskusja. Za i przeciw danego rozwiazania. 5 minut. Koniec. Dzisiaj oficjalnie spotkanie z kierownikiem i dowiaduje sie, ze wczoraj ziomus musial mi pomagac, ehhh...
Jakim trzeba byc typem, by wprawdzie techniczna, ale 5-minutowa dyskusje traktowac jako pomoc?? Mam w ogole nie rozmawiac z zadnym czlonkiem zespolu na tematy techniczne?? Moglem zadac pytanie na stackoverflow :)
dla mnie to brzmi jak podnoszenie własnego Ja w oczach kierownika. Pomagać, konsultować jak najbardziej ale budowanie pozycji w zespole to zdecydowanie NIE you got it ?
źródło: comment_1587615461pjjyK0PKNwK14jSncwVun3.jpg
Pobierz