Nikt nie wspomina o tym, że biznesik edukacyjny korepetycji to pokaźne już nie źródło, ale wodospad lewych przychodów pokaźnej grupy nauczycieli. 50, 100, 200 zł za godzinę i bez paragonu. Po co uczyć w szkole, skoro można prywatnie? Niby "kasta" tak uczona, ale nie zdaje sobie sprawy jakie konsekwencje mogą spaść na kogoś, kto uchyla się od opodatkowania przychodu i zatajeniu dochodu. A straty budżet ma gigantyczne z tego tytułu, tylko czekać
domsky

