Mirasy jest problem. Jakiś czas temu na Orlenie koło Krakowa pewien jegomość z Ukrainy cofnął autobusem w moje auto zaparkowane przy dystrybutorze. Mój błąd, bo niestety po powrocie do auta, myślałem, że gość nie może wykręcić i czeka, aż podjadę/cofnę, żeby się mógł zmieścić. Wsiadłem w auto, wycofałem i odjechałem ze stacji. Można powiedzieć, że zbiegłem z miejsca zdarzenia xD
Od uderzenia do mojego powrotu minęło ok. 5 minut więc gość miał czas,
@ashylen: Masz naprawdę sporo opcji. 1. Najłatwiejsza, to AC z dostarczeniem dowodów (nagranie z widocznymi tablicami). Ubezpieczyciel postara się ściągnąć należność od ubezpieczyciela autobusu. 2. Uderz do Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych - jest szansa, że ustalą ubezpieczyciela autobusu, bo ten powinien mieć zieloną kartę. 3. Dalsza kopanina z policją, ale kopać się z betonem? Szkoda zdrowia.
4. Jak uszkodzenie nie jest duże, to podjedź do zakładu specjalizującego się w PDR,
@ashylen jak saszka w ciebie wjedzie to tak jakbys uderzyl w zwierze na ulicy, jak nie bylo na stacji znaku uwaga dzikie zwierzeta to mozesz wywalczyc odszkodowanie
Od uderzenia do mojego powrotu minęło ok. 5 minut więc gość miał czas,
1. Najłatwiejsza, to AC z dostarczeniem dowodów (nagranie z widocznymi tablicami). Ubezpieczyciel postara się ściągnąć należność od ubezpieczyciela autobusu.
2. Uderz do Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych - jest szansa, że ustalą ubezpieczyciela autobusu, bo ten powinien mieć zieloną kartę.
3. Dalsza kopanina z policją, ale kopać się z betonem? Szkoda zdrowia.
4. Jak uszkodzenie nie jest duże, to podjedź do zakładu specjalizującego się w PDR,