W sumie... dziennik dziewczyny chorej na AIDS, do ostatnich jej dni (dwa tygodnie, około) będę prowadziła pod tagiem #dzienpodniu . Jeśli kiedyś wpis się nie pojawi.. trudno. Jeśli nie wiecie o co tu chodzi:
@Kravcu: w sensie się zabić? Nie. Możesz mówić co chcesz, ale myślę.. w sumie to nawet wierze, że mama by tego nie chciała. Jakkolwiek byłabym blisko śmierci. Ogólnie mam wielką nadzieję, że niebo istnieje. Jakiekolwiek by nie było. Czymkolwiek by nie było. A jeśli tak to po co ryzykować - dla paru dni szybszego zejścia? A jeśli pytasz o moją przeszłość - nie mogłam tego zrobić. Ze względu na siostrę.
@YuukiYuuki: sorry ale smierdzi fejkiem, bo jak to tak ze uczysz sie dzien jak dzien wszystko raczej ok jedziesz do lekarza a ten ze za 2 tygodnie umrzesz, sorry ale na jakiej podstawie to stwierdził? nie żebym był specem ale oglądałem Filadelfie i wiem że to postepuje stopniowo raczej i człowiek albo zapada na jakąś chorobę z ktorą sobie nie radzi chory na AIDS organizm, albo człowiek słabnie z miesiaca
http://www.wykop.pl/wpis/10422992/truestory-sadstory-boldupy-motznezale-aids-niecool/
Jeśli macie pytania zapraszam na PW.