Jakie to życie bywa przewrotne. Jeszcze 2 dni temu spacerowałem po Budapeszcie, chodzenie sprawia mi najwieksza frajdę, jest moim nawiekszym hobby, zrobiłem tam prawie 60km na nogach w ciagu dnia. A teraz? A teraz leżę w szpitalu i czekam na operacje piszczeli, ktora złamałem wracają skrótem do domu. 6 tygodni minimum, pozbawiony tego co kocham. Mirki, doceniacie to co macie nie ważne czym to jest, bo możecie to stracić nie wiadomo kiedy.