Byłam teraz w Warszawie. W Muzeum Narodowym i w Łazienkach Królewskich. Ludzie byli tam w grupach, w parach, czasem całymi rodzinami. Miałam wrażenie, że tylko ja jestem sama. W rotundzie ktoś robił sobie zdjęcie obok pomników władców. Jeden człowiek dotknął stopy Sobieskiego, jakby miało mu to przynieść szczęście. Od razu skojarzyło mi się to z pocieraniem posągów na szczęście, z tym półzabobonnym gestem. W pokoju Salomona ktoś fotografował się na tle kompletu tapicerowanych