W czasach gdy chodziłem do podstawówki, nieopodal osiedla na którym mieszkałem było sporo zieleni, takich nieużytków, jakieś małe "górki", porośnięte gdzieniegdzie gęstszymi chaszczami. Lubiłem się tam zapuszczać, fajnie było przejść z osiedla od razu na takie wielkie (tak przynajmniej je spostrzegałem z dziecięcej perspektywy) zielone, tajemnicze tereny. Eksplorowałem je sobie, bawiłem się w samotnego odkrywcę, robiłem mapy, zakopywałem swoje skarby (najczęściej grubą gotówkę czyli... parenaście groszy), bądź czytałem sobie Kaczora Donalda. W
@efeeem: Maciek już o tym wie, powiedział, że mam do niego więcej nie dzwonić w takich sprawach ale podzielisz los kamdza. Tak, to po moim telefonie otrzymał on bana. Pozdrawiam.
Kiedyś byłem w Rzeszowie w stp z przyjaciółmi i opowiadałem im dowcip. W pewnym momencie weszła para z dzieckiem i tak na mnie patrzyli, że nawet wam nie opowiem co to był za dowcip. #heheszki