Akira Kurosawa twierdził, że w filmie najtrudniej pokazać wiarygodny lęk przed śmiercią. Dlatego na planie "Tronu we krwi" pojawili się prawdziwi łucznicy, którzy strzelali do Toshirô Mifune prawdziwymi strzałami. #wejscieodzakrystii
@JanuszKarierowicz: Pardon, że będę mendą, ale mimo mojego wielkiego szacunku do Kurosawy to jest straszne pieprzenie.
Są dwie możliwości.
1. Aktor NAPRAWDĘ bał się o swoje życie w trakcie kręcenia tych scen, co by oznaczało, że reżyser jest nie tylko sadystą, ale przede wszystkim strasznym amatorem. Sorry, ale AUTENTYCZNE planowane narażanie życia aktora tylko po to, żeby uzyskać dobrą mimikę w paru sekundach filmu, to potworny, nie mieszczący się w głowie brak
źródło: comment_Olnui4DnenR0ULYLHdAYIOCmYB6laaDB.jpg
PobierzSą dwie możliwości.
1. Aktor NAPRAWDĘ bał się o swoje życie w trakcie kręcenia tych scen, co by oznaczało, że reżyser jest nie tylko sadystą, ale przede wszystkim strasznym amatorem. Sorry, ale AUTENTYCZNE planowane narażanie życia aktora tylko po to, żeby uzyskać dobrą mimikę w paru sekundach filmu, to potworny, nie mieszczący się w głowie brak