Oglądam sobie film z Anżeliną Żoli o chorych psychicznie babach w zamkniętym zakładzie i tak sobie myślę, że prędzej z nimi bym się dogadała, niż z większością "zdrowych" karyn na wolności. W sensie te babeczki z filmu powariowały, ale i tak mają w sobie więcej wartości, niż kretynki jakie zdarza mi się spotykać na swojej drodze. Wyznają jakieś wartości, nawet jeśli przesadzone i poza granicą normalności. Ich życie ma większy sens, niż
W sensie te babeczki z filmu powariowały, ale i tak mają w sobie więcej wartości, niż kretynki jakie zdarza mi się spotykać na swojej drodze. Wyznają jakieś wartości, nawet jeśli przesadzone i poza granicą normalności. Ich życie ma większy sens, niż