Absolutnie każdy urząd na świecie ma skrzynki e-mailowe dla swoich pracowników. ZUS, KRUS, ministerstwa, nawet urzędy miast i inne gówna.
Rosjanie pewnie też.
Czy myślał ktoś o mikropartyzantce elektronicznej, tj. rozsyłania do poszczególnych rosyjskich urzędników niższego szczebla w Rosji (jakiemuś odpowiednikowi pani Krysi z ZUS w jakimś Irkucku na kiju) milusich maili o potężnych rosyjskich stratach na froncie ukraińskim? Z załączonymi zdjęciami ich #!$%@?
@Filipterka25: sam spam jest spoko i da grazynom do zrozumienia co się dzieje, bo one tam mogą ślepo wierzyć w to że Putin git git jest, także popieram jak najbardziej. Plus, dodatkowo #!$%@? rosyjskiej komunikacji zawsze w cenie
@Puszkov: bardziej niż spam myślę o tym jak o, hm, kierowanej propagandzie. Nawet kilkaset, kilka tysięcy maili może zaowocować po pierwsze tym, że niektóre rosyjskie grażyny zaczną plotkować że z ta Ukrainą jest coś nie halo, a pewna ilośc rosyjskiego IT na zadupiach będzie miało robotę z szukaniem rozwiązania jak tu filtrować niefajne maile.
A ja mam plan, i to sprytny.
Absolutnie każdy urząd na świecie ma skrzynki e-mailowe dla swoich pracowników. ZUS, KRUS, ministerstwa, nawet urzędy miast i inne gówna.
Rosjanie pewnie też.
Czy myślał ktoś o mikropartyzantce elektronicznej, tj. rozsyłania do poszczególnych rosyjskich urzędników niższego szczebla w Rosji (jakiemuś odpowiednikowi pani Krysi z ZUS w jakimś Irkucku na kiju) milusich maili o potężnych rosyjskich stratach na froncie ukraińskim? Z załączonymi zdjęciami ich #!$%@?