Słońce zachodziło już za wysokimi blokami mieszkalnymi. Tu na dzielnicy zwiastowało to tylko jedno, prawdziwe życie dopiero teraz się zaczynało. Ludzie wychodzili na zewnątrz z klatek betonowych kolosów aby załatwić sprawy. Spacer z psem i papieros, zakupy przed meczem czy choćby iść z kumplami na jabola pod pretekstem wyrzucenia śmieci. Na jednym z murków przy niewielkim placu zabaw, siedział przykucnięty młodzieniec. Ubrany był on w cztero-paskową bluzę dresową, spodnie i buty. Wszystko
-Niech pan i zbawca, panią błogosławi, pani Helenko - Pozdrowiła sąsiadkę pani Anetka, gdy minęły się tuż pod parafią świętego Lecha. Ze środka imponującego kościoła dobiegały piękne dźwięki organów, grane przez pana Włodka, prawdopodobnie najstarszego człowieka w całej mieścinie. Wielu ludzi zmawiało jeszcze obowiązkowe modły, jednak Anetka, tak jak zawsze, spieszno wyszła ze mszy. -Zdrowaś, pani! -. Odkrzyknęła Helena. Poprawiła swój beret z mocheru i zrzuciła pyłek kurzu z rękawa swojego długiego