Cześć, piszę z konta anonimowego, bo pękam ze wstydu, a nikt z moich bliskich ani znajomych nie może się dowiedzieć, w jakim piekle żyję. Moje życie od urodzenia to walka o przetrwanie. Jako dziecko uciekałam z rodzeństwem na strych przed przemocowym, pijącym ojczymem. W wieku 18 lat uciekłam w małżeństwo ze starszym mężczyzną, myśląc, że to ratunek. To było jeszcze gorsze więzienie – lądowałam w szpitalu z urazami głowy i połamanymi nadgarstkami.
NowyPoczatek2026