Mircy jak to boli...budzę się rano i odruchowo szukam mojego staruszka pieseła, wchodzę do kuchni a miseczek nie ma, nasłuchuje czy wierci się przez sen a tu cisza...zawsze rano czekał na mnie w kuchni na jedzenie, później razem siedzieliśmy w łazience a gdy wychodziłem do pracy to szedł na ile siły mu pozwalały jeszcze kawałek do drzwi i czekał aż wrócę...znowu się porycze ja wielki 30 letni chłop.
@Rain_: my pożegnaliśmy naszą ukochaną psią mordkę miesiąc temu, straszne smutny były (i cały czas są) w domu. Za chwilę wsiadamy do samochodu i jedziemy po nową bidę do kochania :)
#smiesznepieski #