Boo to najbrutalniejsza aplikacja. Jak miałem posuchę na Tinderze, to przynajmniej mogłem się łudzić, że algorytm nie pokazuje mnie tej przeciętnej dziewczynie, która mogłaby być mną zainteresowana. Na Boo widać czarno na białym, kto cię wyświetlił. Zupełnie przeciętne dziewczyny, o których czytasz na Reddicie, że „nie mogą znaleźć nikogo normalnego”, wchodzą na twój profil i każda daje w lewo. Nie wiedziałem, że jestem aż tak brzydki. Jedyne co mnie
Boo to najbrutalniejsza aplikacja. Jak miałem posuchę na Tinderze, to przynajmniej mogłem się łudzić, że algorytm nie pokazuje mnie tej przeciętnej dziewczynie, która mogłaby być mną zainteresowana. Na Boo widać czarno na białym, kto cię wyświetlił. Zupełnie przeciętne dziewczyny, o których czytasz na Reddicie, że „nie mogą znaleźć nikogo normalnego”, wchodzą na twój profil i każda daje w lewo. Nie wiedziałem, że jestem aż tak brzydki. Jedyne co mnie