Ciekawy wieczór dzisiaj. Pojechałem na ognisko za miasto 10km na wieś do kolegi. Ja prowadziłem wiec nie piłem ale mamy takiego kolegę który jak jest pijany to ma odpały. W pobliżu miejsca gdzie balowaliśmy są skarpy i rzeka bug. Gość bez słowa poszedł sobie na piechotę do naszego rodzinnego miasta. Ciągle do niego dzwoniliśmy strasznie chaotycznie mówił gdzie jest. Jeździliśmy wszędzie aż w końcu drugi samochód który go szukał znalazł go juz

Infamous via Android




