Nie ogarniam tych ludzi, którzy kupują po 240, żeby sprzedać po 180, następnie kupują po 205 i sprzedają za 164. (czyli po prostu januszów). Jakby nie można było zaczekać tych kilku dni i czekać, aż kurs podskoczy. A jeżeli nie podskoczy, to trzymać i nie sprzedawać ze stratą...