Takie tam dzisiaj na południe od Wrocławia. Zadziwiająco wiatr zbytnio nie przeszkadzał, za to ponad 2h w deszczu z czego prawie godzina w konkretnej ulewie. To chyba kara jakaś za opierdzielanie się z jeżdżeniem w ostatnich tygodniach (╯︵╰,), chociaż i tak fajnie się jechało. Mniej fajne były 2 sytuacje kiedy niespełnieni rajdowcy chcąc wyprzedzić mnie mało nie wjechali w jadących z
Bardzo krótko, okazyjnie z tygodnia. Winię upały we Wro. Dzisiaj akurat deszcz i fajnie się jechało(chociaż grad już mniej fajny) ale brak czasu. Tak ogólnie to polecam śmieszkę rowerową koło pl. Staszica - "idealna inaczej" nawierzchnia, baby wyprowadzające psy i gałęzie drzew, które tylko czekają żeby pizgnąć przejeżdżającemu z liścia. Pełen komplet wrażeń poprawiajacych humor osobnikowi, który popełnił błąd kierując na
I dzisiejsza wycieczka pod Ślężę i z powrotem. Baardzo późno wstałem i gdy byłem już dosłownie rzut kamieniem to dorwało mnie deszczysko, musiałem więc zawrócić. Niedługo później wyszło słoneczko i okazało się, że burza przeszła bokiem ale nie opłacało się już znowu nawracać - nie miałem zamiaru tarabanić się do Wro
Pierwsze ever ciągłe 50 :D Standardowo we Wro i standardowo przy ładniej pogodzie. Zahaczyłem sobie o Park Wschodni, bo nie byłem tam od lat. Jednak dalej na propsie. Jedyna wada to taka, że nie wieje tam a co za tym idzie - nie ma na co zwalać winy, że słabe tempo... więc wpakowałem się w haszcze nad Oławą jeszcze ( ͡°͜ʖ͡°)ノ⌐■-
Sobotnia 40stka. Majówka we Wro wre, takie zoo np. to oblegane straszliwie. Nic dziwnego bo pogoda się poprawiła z piątkowego deszczu na idealną wręcz. Przy okazji zaliczylem pierwszą glebę w sezonie. Miałem bluzę i rękawiczki więc jedynym uszczerbkiem było jedynie spadnięcie łancucha i porysowanie bidonu. Bardziej martwiłem się o aparat w plecaku ale po dojechaniu do domu okazało się, że jest także cały i zdrowy.
Wczoraj i przedwczoraj. Nie odespałem Pyrkonu jeszcze do końca więc bardzo symboliczne przejażdżki a jakieś normalniejsze jeżdzenie to dopiero w weekend. Przy okazji przypomniałem sobie czemu unikałem przejeżdżania koło katedry - ta cholerna kostka, która powoduje dosłowny bóldupy...
Wczoraj odwiedziny u wujka, a dzisiaj tak o. Smutłem, bo miałem w planach wreszcie zrobić ciągła 50tkę albo i więcej w weekend ale nic z tego - zapomniałem zupełnie, że już Pyrkon jest.
Tak o znowu po Wro. Pogoda troche gorsza niż w środę - momentami nawet chłodno. Jak zawsze na rowerze mam wrażenie, że wiatr może wiać tylko w jednym kierunku tj. wmordewind.
Pierwsza przejażdżka od dawna przy akompaniamencie świetnej pogody we Wrocławiu. Ludzie jednak nadal sie nie nauczyli, że ścieżki rowerowe są dla rowerów though.
Takie tam dzisiaj na południe od Wrocławia. Zadziwiająco wiatr zbytnio nie przeszkadzał, za to ponad 2h w deszczu z czego prawie godzina w konkretnej ulewie. To chyba kara jakaś za opierdzielanie się z jeżdżeniem w ostatnich tygodniach (╯︵╰,), chociaż i tak fajnie się jechało. Mniej fajne były 2 sytuacje kiedy niespełnieni rajdowcy chcąc wyprzedzić mnie mało nie wjechali w jadących z