Poszłam sobie na chińskie żarcie z kolegą. Stolik obok siedział pijany chłopaczyna i jadł sajgonki. Z moim towarzyszem rozmawialiśmy o tym, że szukam pracy, na co sajgonkowy kolega włączył się do rozmowy. Na początku mówił o tym, że może mi pomóc załatwić pracę (magazyny w Mszczonowie (ʘ‿ʘ) ). Mówię mu, że ja to tylko na wakacje. Spojrzał na mnie krzywo i kazał rzucić szkołę, szczególnie, że nie studiuję
A dziś mi ta klamka chyba znowu uratowała życie. Czterech gogusiów i każdy się prawilnie przywitał, a wśród nich różowa, któea mój zajebisty kaszkiet nazwała pedalskim, no i dobrze, że różowa, bo by taki w------l wyłapała, że ja nawet nie. No i niech mi to ktoś wytłumaczy. Co ona chciała osiągnąć? Bo gdyby się poważniej przysapała, to nie wiem, czy by jej przypadkiem na SOR nie musieli zbierać. Wolę unikać, ale jak
@Tuff: On nie był słabszy. Na rękę pewnie by mnie rozłożył. A że niższy i zero refleksu, to tak wyszło, że klepał matę, póki nie dobiegł jego kolega. Wtedy sobie poradzili.
@gorush: Daj mi człowieka, a znajdę mu psychiczną chorobę. Czym innym jest bycie p---------m w miarę pozytywnie, a czym innym słyszenie głosów, widzenie martwego Białka.
źródło: comment_oxEF3k9OMPI8l89wImBLF7ayReHW99Df.jpg
Pobierz