Płaszcz znaleziony na śmietniku, pomazany flamastrem. Na głowie kapelusz z kartonu. Twarz wysmarowana czymś między farbą plakatową a resztką tuszu z drukarki. Broda doklejona z waty i taśmy izolacyjnej. I on staje na środku tego syfu jak król balu. — „Witajcie w mojej akademii, k---a!” Śmiech. Głośny. Pusty. Trochę przerażający. Zamiast lekcji — konkurs na to, kto szybciej opróżni kubek. Zamiast bajki — opowieści o tym, jak „system wszystkich robi w c---a”.
Wyobraź sobie melinę tak zmęczoną życiem, że nawet ściany mają kaca. Farba odpada płatami jak ambicje o czwartej nad ranem, w powietrzu unosi się zapach taniego dymu i jeszcze tańszych decyzji. To nie impreza – to antropologiczne badanie upadku w czasie rzeczywistym. W kącie stoi kanapa, która widziała więcej dramatów niż wszystkie sezony „Trudnych spraw”. Ktoś próbuje odpalić głośnik bluetooth, który brzmi jakby przechodził własny kryzys egzystencjalny. Bit dudni nierówno, jak serce po
Zwyzywałam ojczyma od świni że w-------a na mój koszt jak świniok że siedzi na śmierdzacym dupsku i od 2 tygodni siedzę w pokoju tylko szybko do klopa i coś zjesc #przegryw #przegryw
@Arisadoll: ja musiałem trochę poćwiczyć. Słuchasz kto o czym gada, co lubi itp i udajesz że cię to interesuje, że podzielasz jego zdanie i dajesz mu się wygadać, udajesz że słuchasz, zadajesz na ten temat pytania wtedy on się cieszy a ty masz łatwiej w robocie bo później chętnie ci może w czymś pomóc
@Arisadoll: za darmo daja jedzenie w osrodkach dla bezdomnych jak nie planuejsz chlac ale ogolnie praca to glupota. w ogole to lepiej sie wyprowadzic do jakiegos kraju cieplego i tam bezdomnym byc i wolnym a nie w zimnej polsce