Dzień przed Wigilią wygrałem 102 zł i skończyłem z graniem i zakładami. I nie — to nie jest historia o wielkiej kasie ani kuponie życia.
Grałem kilka lat, z przerwami. Zawsze z myślą, że mam kontrolę. Czasem coś wchodziło, czasem nie. Pieniędzy raczej nie przybywało, za to myśli i emocji...bardzo.
Ktoś z Was miał moment, w którym naprawdę wstał od stołu?
@Anonim26: na studiach przy piwku zagrałem w pokwra z 'zawodowcami' z akademika. Rozjechali mnie najpierw dając nadzieję na równa grę. Nigdy więcej nie grałem. Może z wyjątkiem lotto. zdarza mi się kupić los z plusem. Po sprawdzeniu wyników od razu zdaje sobie sprawę, że powinienem się wziąć do roboty, a nie wyrzucać pieniądze w błoto.
I nie — to nie jest historia o wielkiej kasie ani kuponie życia.
Grałem kilka lat, z przerwami. Zawsze z myślą, że mam kontrolę.
Czasem coś wchodziło, czasem nie.
Pieniędzy raczej nie przybywało, za to myśli i emocji...bardzo.
@Anonim26: na studiach przy piwku zagrałem w pokwra z 'zawodowcami' z akademika. Rozjechali mnie najpierw dając nadzieję na równa grę.
Nigdy więcej nie grałem.
Może z wyjątkiem lotto. zdarza mi się kupić los z plusem. Po sprawdzeniu wyników od razu zdaje sobie sprawę, że powinienem się wziąć do roboty, a nie wyrzucać pieniądze w błoto.