-Dalej Harry, zrób to - jęknął jasnowłosy chłopak wypinając się. Harry nie mógł uwierzyć, w to co robił. Po latach sporów i wzajemnej nienawiści, realizowała się jego największa fantazja. Obydwaj dyszeli ciężko w dusznym wnętrzu ogromnej dębowej szafy, znajdującej się w Pokoju Życzeń. Mimo obustronnej chęci, musieli się dobrze ukryć. -LUBRICANTO - szepnął Harry celując w odbyt Malfoya. Zamknął oczy i powoli wszedł w anus swojego największego wroga. Czuł się jakby wciągał go wir ekstazy, dreszcz potargał całe jego ciało. Czas zdawał się zwolnić, przyjemność oderwała Harry'ego od poczucia przestrzeni, w tej chwili istniał tylko on i on. Nagle Harry poczuł chłod na twarzy, a następnie rozluźnienie napięcia na członku. Otworzył oczy i natychmiast odskoczył. Zamiast ciasnej dziurki Ślizgona miał przed sobą blade, wychudzone plecy i sponiewierane, kościste pośladki. -Taaak, Dracon spisał się na medal - syknął przerażający metaliczny głos Voldemorta.
@KolorBezKoloru a może zamiast tego cala noc graj w gierki np w peja i zamów sobie pitce ofc rano padniesz i stracisz wszystko ale c--j o to biega potem rano pójdziesz do zabki i kupisz sobie platki gold flakes i w---------z cala paczke na sucho i 3 piwka ktore wypijesz na hejnał co wlasnie zrobilem. pzdr i z fartem
@KolorBezKoloru: właśnie czytałam post kumpla na fejsie, który po raz kolejny w swoim życiu wybiera się na tułaczkę - po Australii czy innej Nowej Zelandii. Z 3-letnim dzieckiem i żoną. Sprzedali wszystkie sprzęty domowe i se jadą. Ot tak ¯\_(ツ)_/¯
Eh panowie coraz więcej amatorów się pcha do zabawy hehe. Mam nadzieję że przejdzie ta nowelizacja ustawy i będzie można grać w Heroesa dopiero jak się zda państwowy egzamin. Bo tak ludzie bez licencji grają. I co? "wybiorę zamek i będę n---------ć archaniołami i se wskrzeszać jednostki hehe. Niech jednostki z twierdzy, inferno i innych zamków dla podludzi giną na wojnie, ja nie stracę nikogo." No panowie tak nie można grać. Się chwalą że są mistrzami Heroesów, że wszystkie kampanie przeszli, a przychodzi rozgrywka jeden na jeden gorące pośladki i gadanie "daj na skoczka, bo za trudno będzie"... Człowiek się stara, czyta o każdej z frakcji możliwe strategie rozwoju na jeden, dwa, trzy tygodnie wprzód. Jak rozwinąć szybko cytadelę przy zerowych zasobach na królu, a on k---a w drugim tygodniu już archaniołami lata bo sobie z zasobami gra... Ludzie nie mają ani wyobraźni ani doświadczenia. Chodzą swoim głównym bohaterem i zbierają sobie drewno k---a w trzecim miesiącu gry! Wiedza magiczna? Tak! Ale tylko kończy się na spowolnieniu i przyspieszeniu jednostki. A czy ktoś k---a kiedyś pomyślał o celowym rzucaniu deszczu meteorytów na swoje chochliki żeby potem wskrzesić czartami jako demony? No nic. Widzimy się na ligowym turnieju. Ale tylko tym oficjalnym. A nie jakichś podróbkach. Kto ma wiedzieć ten wie
Co poniektórzy, a konkretnie ci, którzy obecni są na utworzonej tutaj niedawno grupie Malcolm XL, słyszeli o trudnych warunkach w jakich przyszło mi obecnie żyć i tworzyć. Pozostałych pokrótce informuję, że znalazłem się w starym domu na wsi, do ktorego jeżdżę jak chcę, żeby nikt mnie nie w------ł. W domu od czasu mojego ostatniego pobytu odcięto prąd, bo nie docierały do mnie rachunki z elektrowni, więc siłą rzeczy do elektrowni nie docierały również moje opłaty xD Wymusiło to na mnie chwilowe przejście z pisania cyfrowego na analogowe, oraz pozyskiwanie światła ze znalezionej w domu lampy naftowej i świeczek, oraz zniczy z Orlenu, które szczęśliwie dla mnie w jego asortymencie sezonowym znalazły się ze względu na nadchodzące Wszystkich Świętych. Obecne warunki mojej pracy ilustruje zamieszczona tutaj fotografia xD
Problem braku prądu w laptopie i telefonie udało mi się już rozwiązać, bo dogadałem się z babą w wiejskim spożywczaku (20 minut jazdy rowerem-składakiem po dziadku), że mogę się u niej podładowywać za 5 złotych za dzień i zobowiązanie do nierzucanie butli pod sklepem. Nadal pozostawał jednak problem braku światła, więc dzisiaj rano po raz kolejny udałem się na Orlen (30 minut jazdy rowerem-składakiem po dziadku) w celu dokupienia zniczy cmentarno-oświetleniowych.
Zajechałem na Orlen, biorę 10 zniczy, czipsy, jakiś czteropaczek, to wszystko do plecaka i wsiadam na rower. W tym momencie pod stację podjeżdża lodówą Straż Gminna, która jest tutaj odpowiednikiem Straży Miejskiej, tylko siłą rzeczy się inaczej nazywa, bo jestem w gminie, a nie w mieście. Zatrzymują się tuż koło mnie i opuszczają okno
K---a nie ma nic gorszego niż loszki-podróżniczki. Podchodzisz do takiej i nawet zanim zdążysz otworzyć gębę ona od razu: - Siemaanon! Nie wiem czy wiesz, ale ja lubię podróżować! PODRÓŻOWAĆ, wiesz co to znaczy,k----u? Nie no spoko, myślisz sobie i próbujesz zagadać o Bieszczadach, albo innym wypadzie do Włoch. Ale ta nie, zatrzyma Cię w pół słowa i od razu: - Bieszczady to biedagóry. Ja ostatnio zwiedzałam dzikie, nieoznakowane szlaki w południowych łańcuchach Alp mołdawskich. Nie słyszałeś o nich? No jaszka, bo przeczytałam o nich w piśmiedla koneserów-podróżników, takich jak jaxD Ostatnio jak jechaliśmy z ekipą, to z 30 osób wróciło 6, resztę w--------ł orangutan ale i tak było zajebiście xD Wiesz, nie korzystaliśmy z kwater, bo nikt tam k---a nie mieszka, więc mieliśmy tylko dziurawe namioty, zabrane napotkanym na drodze, zmarłym z wyziębienia podróżnikom xD
Najlepsze noclegi miałam w brzuchu wieloryba i w leju powstałym po wybuchu b---y w Jemenie. A, no i był jeszcze ten raz, gdy pozwolili mi spać pod pokładem statku jakichś przemytników
@Badmadafakaa: no to wyjątkowa jest. Zwykle usłyszysz: 3 gwiazdki? Ochujałeś? Niżej 4 nawet nie wejdę do hotelu. Pokój bez klimatyzacji? Zapomnij! A widok na basen to jakaś porażka, ma być z widokiem na morze! Bierz ultra-all-inclusive ale potem i
Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby w czasie powstawania kultury sportu coś się pomyliło w Excelu i piłka nożna zamieniła się miejscami ze snookerem. Piłka nożna jest sportem ekskluzywnym, transmisje z mistrzostw i meczów lecą co najwyżej na Eurosporcie, a każdy, kto chce spróbować w niej swoich sił, jest skazany na długie poszukiwanie funduszy i prawdopodobną porażkę. Za to snooker wygląda cholernie ciekawie. Długa przerwa w typowej polskiej podstawówce, stada dzieciaków z radością i krzykiem wybiegają z budynku, wbiegają na pobliski orlik – czyli wiatę skrywającą kilka-kilkanaście stołów, wyciągają z plecaków marynarki, koszule, krawaty oraz kije wraz z bilami i zaczynają grę. - Mati, k---a, miałeś wbić teraz zieloną! - Seeeeeba, kopsnij kija!
-chodź od dwóch miesięcy na siłownię -większość użytkowników to burzliwe koksy i napompowane studenty -przychodzi wychudzony szczur, ćwiczy w dresie -próbuje podnosić nieadekwatne do siły ciężary -jakiemuś studentowi /fa/ są potrzebne do ćwiczenia -czeka cierpliwie jakiś czas
Moim najgorszym pomysłem w życiu było odwiedzenie stolicy Włoch. Samo w sobie nie było to złe, ale gdy chciałem stamtąd wyjechać okazało się, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Nie miało znaczenia jak bardzo próbowałem opuścić to miasto, prędzej czy później i tak tam wracałem. Siedzę tu już ósmy rok, niech mi ktoś pomoże
Kiedyś w pracy zorganizowali bal przebierańców. Szef powiedział, że obecność obowiązkowa inaczej premii nie będzie. Sto złoty super premia k---o. Każdy się zadeklarował, że przyjdzie, bo 100 zł to będą mieli na gaz do samochodu to też musiałem iść żeby nie wyjść na ostatniego przegrywa. Pojechałem od razu po pracy do wypożyczalni strojów żeby wybrać najlepszy zanim inni się obudzą a mi zostanie tylko myszka miki. Wbijam: Panie daj pan jakieś przebranie dla mnie. Muszkieter może być? Spoko biorę. Wziąłem i wyszedłem. Przez tydzień w pracy temat numer jeden, kto, za co się przebierze. Normalnie jak w podstawówce. Dziewczyny oczywiście króliczki playboya, jedna gruba powiedziała, że też chyba za to się przebierze, ale szybko dostała ripostę żeby się przebrała za komodę. Poryczała się i wzięła L4 na dwa tygodnie. Faceci oczywiście batmany, spajdermeny, kowboje itd. Nadszedł w końcu ten dzień, wbijam na party, heheszki, gruba jednak przyszła przebrana za Marilyn Monroł. Siedzimy sobie pijemy, nawet jedna blondynka przebrana za dee dee z dextera mnie pochwaliła za fajny stój muszkietera. Było lepiej niż się spodziewałem. Jednak cały czas miałem na oku jedną taką, co siedziała i piła soczek, taka 8/10. Pytałem się, kto to jest, ale nikt jej nie znał. Szefo powiedział, że to z góry kogoś przysłali. A-----l szumiał już w głowie zdobyłem się na odwagę i podbijam. - Siema Anon jestem a ty? - Hehehe miło mi, Ewa Jakoś poszło. Jeden drink, drugi. Nagle znaleźliśmy się na parkiecie. Tańczymy w najlepsze. Nawet nie wiedziałem, że umiem tak dobrze tańczyć. Jeden kawałek za drugim, wolne szybkie i nagle drzwi od sali otwierają się z hukiem. Muzyka milknie a tam unosi się charakterystyczne MÓJ PRZYJACIELU! Każdy wtf, o co chodzi.
Drodzy, sporo osób się zainteresowało moją listą domków w górach (głównie Dolny Śląsk), więc wrzucam jako osobny wpis i wołam zainteresowanych. Są to miejscówki, których szukałem przede wszystkim pod wypad ze znajomymi na Sylwestra, wieczór kawalerski lub jakąś imprezę typu okrągłe urodziny. Znajdziecie tu przede wszystkim domy do wynajęcia o dość dobrym standardzie oraz na koniec trochę ośrodków innego typu, którym również warto się przyjrzeć. Od razu napalonych uprzedzam, że już w sierpniu większość miejscówek z tej listy była zajęta na tegorocznego sylwestra.
Byłem na weekend u babełe co mieszka na wsi, bo zima idzie i trzeba jej było drewna pociąć i ekogroszek przerzucić bo dom ogrzewany piecem mocno, a wśród sąsiadów nie mogła do tego znaleźć chętnych nawet za pieniądze bo wszyscy piją i jeszcze się z niej śmieli, że idiotka jest bo ekogroszek kupuje a oni wszyscy sobie za darmo palą azbestem co pozostał po świętej pamięci budynku zakładów produkujących płyty chodnikowe, który
#pasta Ja nie rozumiem, jak można w ogóle jeść miód. Ludzie, czy wy zdajecie sobie sprawę co to jest? To są ku*wa rzygi. To nie jest tak, jak pszczółka Maja sobie latała i zbierała nektar do koszyka, oj, jakie to by było miłe, słodkie i poprawne politycznie. Nie. Samice pszczół najpierw latają od kwiatka do kwiatka, wpi***alają wszystko, co uda im się wyssać, oblepiają się przy tym pyłkiem. Pyłek to gamety męskie - innymi słowy, aby zjeść odrobinkę nektaru, dają się oblepić spermą kwiatów. I tak latają, robiąc za latające inseminatory.
Potem jest jeszcze gorzej. Wracają do ula, wyrzygują to wszystko do plastrów - a wy to jeszcze jecie i się cieszycie, jakie to zdrowe, jakie to słodkie i smaczne.
A już zupełnym rekordem jest miód spadziowy. Myślicie, że co to jest spadź? To jest g---o mszyc. I pszczoły to jedzą, jeszcze ciepłe! Swoją drogą, ciekawe jak to wygląda dla pszczelarzy
bądz januszem w latach 90' ciągle w--------a ci korki bo c-----o położyłeś instalację ze szwagrem wbijaj gwoździe w bezpieczniki topikowe problem rozwiązany pewnego wieczoru czujesz parcie
Trafiłem właśnie na wpis o vatowcach i przypomniał mi się mój przekręt życia. W skrócie: byłem członkiem zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem i wprowadzaniem do obrotu lewych produktów spożywczych, a następnie praniem zarobionych pieniędzy. Niestety zostaliśmy złapani po donosie i ukarani. Wyrok: dwa miesiące ograniczenia wolności i pobicie ze strony wymiaru sprawiedliwości.
Chodziłem do gimnazjum, w którym pani Grażynka prowadząca szkolny sklepik zrezygnowała i po roku buntów ze strony młodzieży, bo nie było co kupować, a szkoła była w takim miejscu, że najbliższy sklep spożywczy znajdował się kilka kilometrów dalej, dyrekcja stwierdziła, że szkoła sama poprowadzi sklepik, a jego zarządzaniem zajmą się się uczniowie. Konkretnie to trzecia klasa, która w poprzednim roku miała najlepszą średnią. Funkcja osoby pracującej w sklepiku to był niesamowity prestiż. Uczniowie z klasy, która prowadziła sprzedaż byli szanowani, nikt ich nie zaczepiał i każdy im właził w dupę, bo przez to można było dostać się bocznymi drzwiami bez kolejki albo dostać coś na krechę.
No i tak się złożyło, że to nasz klasa dostała sklepik pod zarząd w ostatnim roku gimnazjum. Oczywiście głównie pracowały osoby najbardziej popularne i kilka najładniejszych dziewczyn dla towarzystwa. Prowadzenie sklepiku wymagało jednak obsadzenia funkcji księgowego, zaopatrzeniowca i magazyniera w jednym, który za wszystko odpowiadał. Czyli funkcja, która wymagała faktycznego z-----------a, wiązała się z odpowiedzialnością własną głową, a nie dodawała żadnego dodatkowego prestiżu. Bardzo nie było chętnych, więc stwierdziliśmy, że potrzebujemy słupa. Wtedy to było bardziej podyktowane lenistwem, bo lepiej spędzać czas na bajerowaniu loszek w z kolejki, niż pobudkami kryminalnymi. Decyzja ta jednak wpłynęła na powstanie całego procederu.
Harry nie mógł uwierzyć, w to co robił. Po latach sporów i wzajemnej nienawiści, realizowała się jego największa fantazja. Obydwaj dyszeli ciężko w dusznym wnętrzu ogromnej dębowej szafy, znajdującej się w Pokoju Życzeń. Mimo obustronnej chęci, musieli się dobrze ukryć.
-LUBRICANTO - szepnął Harry celując w odbyt Malfoya.
Zamknął oczy i powoli wszedł w anus swojego największego wroga. Czuł się jakby wciągał go wir ekstazy, dreszcz potargał całe jego ciało. Czas zdawał się zwolnić, przyjemność oderwała Harry'ego od poczucia przestrzeni, w tej chwili istniał tylko on i on.
Nagle Harry poczuł chłod na twarzy, a następnie rozluźnienie napięcia na członku. Otworzył oczy i natychmiast odskoczył. Zamiast ciasnej dziurki Ślizgona miał przed sobą blade, wychudzone plecy i sponiewierane, kościste pośladki.
-Taaak, Dracon spisał się na medal - syknął przerażający metaliczny głos Voldemorta.