To ciekawe uczucie wyjść sobie tak raz na dwa tygodnie z domu (częściej nie ma sensu bo to zwyczajnie nudne i często wracam w gorszym nastroju niż miałem przed wyjściem).
Pomijając już fakt związany z tą przestrzenią, tak odmienną od małego mieszkanka w którym siedzę, to prawie na każdym kroku uświadamiam sobie jak bardzo jestem aspołeczny i wyalienowany i jak nie pasuje do tego świata. Smutne i bardzo feelsowe uczucie.
@n0rex: Ja nigdy w życiu nie miałem żadnej ''ekipy''. Za czasów szkolnych byli znajomi jedynie na ''cześć, cześć'', pogadać trochę i te sprawy, ot tacy tam zwykli szkolni koledzy i tyle.
Potem szkoła się skończyła dla mnie (i całe szczęście bo nienawidziłem jej i nie bez powodu) i nawet takich kolegów już nie miałem (chociaż akurat takie znajomości na ,,cześć, cześć'' i pogadać chwilę nie są mi raczej potrzebne, co
Pomijając już fakt związany z tą przestrzenią, tak odmienną od małego mieszkanka w którym siedzę, to prawie na każdym kroku uświadamiam sobie jak bardzo jestem aspołeczny i wyalienowany i jak nie pasuje do tego świata. Smutne i bardzo feelsowe uczucie.
#feels
Potem szkoła się skończyła dla mnie (i całe szczęście bo nienawidziłem jej i nie bez powodu) i nawet takich kolegów już nie miałem (chociaż akurat takie znajomości na ,,cześć, cześć'' i pogadać chwilę nie są mi raczej potrzebne, co