Wchodzimy do piwnicy. Z hukiem - poślizgnięcie się na schodach oznajmiamy znanym na całym świecie polskim słowem kojarzącym się z zakrętem. Jest sobota, pora wczesnoobiadowa, ale znajdujemy wolne miejsce. Próbuję rozczytać kartę dań - może i ładna, ale pstrokata i nieczytelna. Z zamówienia napojów rezygnujemy - nie ma ich wypisanych na karcie a nie będę się pytał ile kosztuje kompot. Cebula zobowiązuje. Zamawiamy
GOSPODA KOKO - ul. GOŁĘBIA, KRAKÓW
Wchodzimy do piwnicy. Z hukiem - poślizgnięcie się na schodach oznajmiamy znanym na całym świecie polskim słowem kojarzącym się z zakrętem. Jest sobota, pora wczesnoobiadowa, ale znajdujemy wolne miejsce. Próbuję rozczytać kartę dań - może i ładna, ale pstrokata i nieczytelna. Z zamówienia napojów rezygnujemy - nie ma ich wypisanych na karcie a nie będę się pytał ile kosztuje kompot. Cebula zobowiązuje. Zamawiamy
Oceniam recenzję 2/10