poszedłeś na zbiórkę
omówić ważne rzeczy
wróciłeś
nie sam
z popiersiem dyktatora
leży między nami
na białej pościeli
bardzo nie gniecie
dziś się nie kładziesz
Nocna warta w biurze
Przed snem całuję
Partyjne złote usta
Ja to nie idea
By czuwać nad jej wzrostem

Poszedłeś wieczorem
Bo czasem tak musisz
Wróciłeś nie sam
Butelka koniaku
Na białej pościeli
Całuję ja przed snem
To od towarzyszy
Ja za mało rozumiem
By z wami
  • Odpowiedz