Ale miałem zacny sen, opiszę go krótko zanim całkowicie zapomnę.
Wracałem skądś z znajomym, którego parę lat nie widziałem. Była noc, gęsta mgła była wszędzie, z tym że nie była to zwykła mgła, tak mi się wtedy wydawało. Ona... świeciła delikatnie, więc nie było do końca ciemno. Poszedłem spać i obudziłem się... w równoległym wszechświecie, wszystko wyglądało podobnie. Spotkałem jakąś dziewczynę, której starałem się wytłumaczyć że nie pochodzę stąd. Przez jakiś czas
Wracałem skądś z znajomym, którego parę lat nie widziałem. Była noc, gęsta mgła była wszędzie, z tym że nie była to zwykła mgła, tak mi się wtedy wydawało. Ona... świeciła delikatnie, więc nie było do końca ciemno. Poszedłem spać i obudziłem się... w równoległym wszechświecie, wszystko wyglądało podobnie. Spotkałem jakąś dziewczynę, której starałem się wytłumaczyć że nie pochodzę stąd. Przez jakiś czas







Pierwsza część snu polegała na walce z nikim innym jak Valakiem (po każdym horrorze ten zjeb mi się śni). Walczyłem z nim na schodach w Kings Landing z #graotron. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że byłem przebrany za #arrow (pare razy c---a trafiłem xD snajper zawodowy cel losowy). Finał bitwy Piejak vs Valak. 1:0
Druga część