Cóż, jako że wracam do nadrabiania zaległości filmowych, nie mogłem przejść obok Nekromantiki z 1987 obojętnie... Tego filmu albo się nienawidzi i beszta, albo akceptuje się jego istnienie i ma go gdzieś. Nie będę rozwodził się nad moralnością i tym podobnym, bo wiadomo nie od dzisiaj, że takie psychopatologiczne zjawiska się zdarzają, ale trzeba przyznać
Cóż, jako że wracam do nadrabiania zaległości filmowych, nie mogłem przejść obok Nekromantiki z 1987 obojętnie... Tego filmu albo się nienawidzi i beszta, albo akceptuje się jego istnienie i ma go gdzieś. Nie będę rozwodził się nad moralnością i tym podobnym, bo wiadomo nie od dzisiaj, że takie psychopatologiczne zjawiska się zdarzają, ale trzeba przyznać