Ostatnio na Wykopie przelała się fala brutalnej prawdy o polskiej gastronomii. Prawie w całości bardzo trafnej. Od dwóch lat prowadzę osiedlowy punkt z ciastem, które nazywam pizzą, i serio, każdy dzień to walka… o to, żeby nie zasnąć z nudów. Dosłownie każdy, bo nawet w niedziele i święta muszę udawać, że coś się dzieje. Od 10:00 do 22:00, czyli 12 godzin siedzenia na zapleczu, czyli więcej niż jakikolwiek korporacyjny etat, przynajmniej według
Wszystko
Najnowsze
Archiwum
