Jak jeszcze pracowałem w Miami to dojeżdżałem tam autem co jakiś czas. Tam na obrzeżach miasta, lubiłem rozwinąć prędkość 200-220 km/h, świat tylko migał dookoła, obiekty przemieszczały się jak w jakimś tunelu aerodynamicznym, prędkość i przyspieszenie wciskały w fotel, czuć było się jak w samolocie, ten szum. Ale najlepsza była ta świadomość, że jeśli przy tej prędkości poszło by coś "nie tak", to nic by ze mnie nie zostało, ani z auta,
Van-der-le-Clerc - Jak jeszcze pracowałem w Miami to dojeżdżałem tam autem co jakiś c...

źródło: images (2)

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach