czytał ktoś z was Molekułę Duszy Strassmana? to o DMT, endogennym psychodeliku, co cię wyjmuje z matrixa jak ctrl+alt+delete duszy. no i byłem jednym z tych ochotników co wzięli. serio. igła w żyłę, dawka dojazdowa, oczy zamknięte i paaaaanie…
to się nie da opisać. to nie „halucynacje”. to nie „wow kolory”. to JEST INNY WYMIAR. tam są istoty, one CIĘ WIDZĄ, komunikują się z tobą BEZ JĘZYKA, przez formy, przez kształty które są
@Zdzichu_alkoholik: Nope. Tripowalem na psychodelikach z setkę razy, a przez mniej więcej pół roku żyłem w stanie schizofrenii wywołanej brakiem snu i paroma innymi rzeczami (które nie były psychodelikami) i mogę z całą pewnością powiedzieć, że stan psychodeliczny a schizofrenia to dwie różne rzeczy. Mają ze sobą jakieś wspólne elementy, ale tego nie ma co porównywać. To tak jakby powiedzieć, że bycie schlanym i bycie zjaranym to to samo.
to się nie da opisać. to nie „halucynacje”. to nie „wow kolory”. to JEST INNY WYMIAR. tam są istoty, one CIĘ WIDZĄ, komunikują się z tobą BEZ JĘZYKA, przez formy, przez kształty które są