Siedzę na dworcu, kilka miejsc dalej usiadł typowy mirek-informatyk w słuchawkach wpatrzony w telefon. W pewnym momencie wszedł jakiś łysy dres-nie dres i jak jebnął torbę na siedzenia, to aż oboje z mirkiem podskoczyliśmy. Patrzę na informatyka czy żyje, a ten jeszcze bardziej się skulił i pochylił głowę. Aż go chciałam przytulić, bo tak się biedny wystraszył.

#dworzec #informatykmirek