Wyszłam sobie do sklepu i z psem jakieś pół godziny temu. Nagle Rysa stanęła jak wryta, postawiła uszy, przekrzywiła łepek i zaczęła rytmicznie wywijać ogonem (nie, ona nie macha ogonem, ona wywija). Po krótkiej analizie sytuacji moim oczom ukazał się idący gołąb. Niby nic dziwnego, gdyby nie to, że skrzydła i ogon miał w iście oczojebmnym, różowym kolorze. Teraz powiedzcie mi: jak chorym trzeba być, żeby uniemożliwić takiemu stworzeniu latanie? Przecież ten
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach