Wszystko jak na razie się udaje super
Samolot wylądował z pół godzinnym opóźnieniem ok 7, potem z godzinę zeszło na lotnisku żeby się wydostać, czekała na grupę pilotka Monika i Chińczyk "Alan"
Od razu pojechaliśmy (ok 50 minut) do wioski olimpijskiej, tam mieliśmy 40 minut na zwiedzanie, następnie pojechaliśmy do Świątyni Nieba, super miejscówka, szczególni, że pogoda super dopisała, potem skok na jedzenie i do hotelu. Hotel blisko jakieś świątyni (pogody) buddyjskiej
Samolot wylądował z pół godzinnym opóźnieniem ok 7, potem z godzinę zeszło na lotnisku żeby się wydostać, czekała na grupę pilotka Monika i Chińczyk "Alan"
Od razu pojechaliśmy (ok 50 minut) do wioski olimpijskiej, tam mieliśmy 40 minut na zwiedzanie, następnie pojechaliśmy do Świątyni Nieba, super miejscówka, szczególni, że pogoda super dopisała, potem skok na jedzenie i do hotelu. Hotel blisko jakieś świątyni (pogody) buddyjskiej


