Dzień jak co dzień. Jadę sobie dziarsko rowerem do roboty. Dzień, widno, godzina 13:20. Słuchawki na uszach, muzyka gra. Nie za głośno by słyszeć samochody nadjeżdżające z tyłu. I jadą sobie. Osobówki, dostawcze i ciężarówki wyładowane drewnem. Jadą do Ikei bym mógł meble z nich robić.
I tak sobie jadę rowerem i słyszę że za plecami pędzi jedna z tych wielkich ciężarówek. A z naprzeciwka osobówka. I do tego zakręt za kilkanaście metrów.
Wierzę
I tak sobie jadę rowerem i słyszę że za plecami pędzi jedna z tych wielkich ciężarówek. A z naprzeciwka osobówka. I do tego zakręt za kilkanaście metrów.
Wierzę


Another one bites the dust
And another one gone and another one gone
Another