Mireczki co to się stało, to ja nawet nie. Wstałem rano jak zawsze o 6:30. Szybkie śniadanko, ogarnięcie się, itp. Sprawdzam czy mam portfel, telefon no i słuchawki. Wychodzę na przystanek, autobus podjeżdża a ja sobie wygodnie siadam, odpalam muzykę i nie słyszę tych wszystkich Januszy i Grażyn. Tak jadę i jadę, autobus już cały zatłoczony i zaczyna lecieć moja ulubiona piosenka, więc wyjmuje telefon z kieszeni daje głośniej. Już prawie go