Dzień dzisiejszy. Piękny poranek. Siedzę sobie na murku, grzejąc buźkę w Słonku i rozmyślam o tym, jak mało wiem, czego będę się uczył po powrocie do domu, i ogólnie jakim jesteśmy pyłem marnym. Aż tu nagle ktoś mnie szturcha w ramię. Otwieram oczy i rozglądam się poirytowany w celu zlokalizowania szturchacza. Patrzę w prawo, a na murku przysiadła uśmiechnięta samica homo sapiens. Ładna, nie powiem. Nawet bardzo. Włosy blond. Długie, do połowy
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach