Przypomniało mi się, jak dzień po moich osiemnastych urodzinach odwiedził mnie wujek z ciotką w celu złożenia spóźnionych życzeń i podarowania prezentu w postaci powszechnie akceptowanego papierowego środka płatniczego. Według relacji świadków, powitałem ich z cierpiącym wyrazem twarzy, którego nie powstydziłby się rurururkowiec zmasakrowany przez Korwina. No i się zaczęło