Dzięki temu, że @urarthone wrzuca wszelakiej maści skrót wiadomości (polecam mirka, czasem po pijaku wrzuca "niusy", ale to bez znaczenia, wszyscy jesteśmy ludźmi), to właśnie dowiedziałem się, że Roman, nie... Pan Roman zmarł. Myślę, że dla wielu z nas był naszym polskim Quorthonem, wielu z nas pierwszy raz złapało kobietę z tyłek przy jego balladach, choć dzień wcześniej przy kawalerii szatana galopowaliśmy z tanim, a dobrym (bo tanim) winem.
Jasne, można mówić,
Jasne, można mówić,







Mam te same cyferki, w sensie zamienione.
Więc co Ty wiesz o życiu, synku
????????????????