Siedziałem ostatnio u znajomych w ich nowym mieszkaniu i zapytałem wprost "kiedy właściwie podjęliście decyzję o kupnie?"
Spodziewałem się czegoś o zdolności kredytowej. Usłyszałem: "kiedy właściciel podniósł czynsz trzeci raz z rzędu." Potem zapytałem kilka innych osób. Każdy miał inny moment. Jedna znajoma powiedziała że pewnego ranka obudziła się z myślą "dość płacenia za cudze mieszkanie" i tyle.
@pote-blanc: miałem dość mieszkania w norze ciemnej i zimnej za 2k w standardzie późny Gierek. Nie było łatwo. Nie mieliśmy do końca pieniędzy na wkład własny, ale rzuciłem się na głęboką wodę i nie żałuję. Teraz mimo kredytu place mniej, a miejsca 4.5x więcej. Polecam
@pote-blanc: Z punktu widzenia ekonomicznego - w momencie gdy funduszy na wkład własny było uskładane na tyle, że miesięczna kwota za odsetki kredytu była mniej więcej na poziomie odstępnego dla landlorda.
Z wpisu wynika, że Twoi znajomi doświadczyli jakiegoś wewnętrznego w--------a na konieczność opierania swojego życia o widzimisię landlorda i u mnie pod tym względem też było podobnie, gdzie walnąłem ręką w stół i stwierdziłem, że to nie ma sensu
Siedziałem ostatnio u znajomych w ich nowym mieszkaniu i zapytałem wprost "kiedy właściwie podjęliście decyzję o kupnie?"
Spodziewałem się czegoś o zdolności kredytowej. Usłyszałem: "kiedy właściciel podniósł czynsz trzeci raz z rzędu."
Potem zapytałem kilka innych osób. Każdy miał inny moment. Jedna znajoma powiedziała że pewnego ranka obudziła się z myślą "dość płacenia za cudze mieszkanie" i tyle.
Z wpisu wynika, że Twoi znajomi doświadczyli jakiegoś wewnętrznego w--------a na konieczność opierania swojego życia o widzimisię landlorda i u mnie pod tym względem też było podobnie, gdzie walnąłem ręką w stół i stwierdziłem, że to nie ma sensu