Kupić używane auto w dzisiejszych czasach, które nie jest gruzem to chyba cud. Do tej pory mykałem dwudziestoletnim autkiem. Niestety coraz częstsze problemy z pojazdem (ruda + przebieg ~450k) skłoniły mnie do zakupu nowego auta. Założenia wstępne: coś w stylu Opel Insygnia, Kia Ceed (kombi), Kia Proceed; co najmniej 140 koni mechanicznych; budżet 90 tyś. zł max., benzyna, faktura VAT
Jako że nie jestem specjalistą od motoryzacji (coś tam przy swoim aucie
Jako że nie jestem specjalistą od motoryzacji (coś tam przy swoim aucie