"Praca najemna i niewolnictwo zawsze były ze sobą blisko związane. Relacje pana z niewolnikiem, tak jak relacje pracodawcy z pracownikiem, są z zasady bezosobowe. Z chwilą przekazania pieniędzy – bez względu na to, czy ktoś został sprzedany, czy po prostu się wynajął – pytanie o to, kim się jest, przestaje mieć znaczenie. Liczy się tylko zdolność rozumienia i wykonywania poleceń."
@naimon: Najzabawniejsze jest to, że takie przed-kolumbijskie społeczności nie miały szczególnie rozwiniętego takiego konceptu, jak prawo własności gruntu. W końcu przecież ziemia nie powstała z naszej pracy i należy do wszystkich, a nie że osikasz i już twoje.
@Gaku745: prawo własności ziemi to jest beka, ja rozumiem że każdy ma prawo do własnej przestrzeni ale koncepcja że idziesz sobie i nagle wkraczasz na TEREN PRYWATNY na jakimś wypizdowie i Cię wyganiają to jest nieporozumienie
Treść została ukryta...