Nie lubię powtarzać, ale napiszę to jeszcze raz, tym razem odpowiednio otagowane. Rzecz dotyczy konfliktów na linii mężczyzna-kobieta.
Tak naprawdę czego się bać w kłótni z kobietą jak się jej stawiamy i mówimy stanowcze nie? Że strzeli focha? Że nie będzie się odzywać? Że powie "jesteś żałosny" albo "masz małego" lub zacznie przewalać winę faceta, nawet jak wie, co ma za uszami? Że sobie polamentuje jaki Ty zły i niedobry albo nawet uroni z jedną łezkę? Proszę Was Panowie... wystarczy to totalnie olać i tyle. Nie reagować i robić swoje, nigdy nie przejmować się tym co one mówią. Grozi, że odejdzie? Droga wolna. Jest ich kilka miliardów na tej planecie. Na jednej Pannie świat się przecież nie kończy.
O wiele bardziej niebezpieczne jest starcie na linii mężczyzna-drugi mężczyzna nawet na poziomie wydawałoby się sprzeczki. A wiecie dlaczego? Ponieważ jest to konfrontacja zawsze gdzieś tam podświadomie podszyta realną groźbą zmierzenia się na polu fizycznym. A jak się zawsze było szczupłym i drobnym, najmniejszym w klasie (mówię o sobie) to trzeba było wyszukiwać alternatywne metody porozumienia się z tężyzną klasową i wyrabiać w sobie spryt, żeby przetrwać i nie dostać tego mitycznego wp@!@##$u. Udało się ;)
@DonVincento: masz całkowitą rację. Znałem kiedyś jednego faceta, który zerwał ze swoją dziewczyną. Ona nie mogąc się z tym pogodzić oskarżyła go o g---t. Został skazany, siedział 3 lata w więzieniu, po czym sąd wypuścił go na wolność za bezpodstawne oskarżenia, bo dziewczyna jednak przyznała się, że kłamała. Jej włos z głowy nie spadł.
Tak naprawdę czego się bać w kłótni z kobietą jak się jej stawiamy i mówimy stanowcze nie? Że strzeli focha? Że nie będzie się odzywać? Że powie "jesteś żałosny" albo "masz małego" lub zacznie przewalać winę faceta, nawet jak wie, co ma za uszami? Że sobie polamentuje jaki Ty zły i niedobry albo nawet uroni z jedną łezkę? Proszę Was Panowie... wystarczy to totalnie olać i tyle. Nie reagować i robić swoje, nigdy nie przejmować się tym co one mówią. Grozi, że odejdzie? Droga wolna. Jest ich kilka miliardów na tej planecie. Na jednej Pannie świat się przecież nie kończy.
O wiele bardziej niebezpieczne jest starcie na linii mężczyzna-drugi mężczyzna nawet na poziomie wydawałoby się sprzeczki. A wiecie dlaczego? Ponieważ jest to konfrontacja zawsze gdzieś tam podświadomie podszyta realną groźbą zmierzenia się na polu fizycznym. A jak się zawsze było szczupłym i drobnym, najmniejszym w klasie (mówię o sobie) to trzeba było wyszukiwać alternatywne metody porozumienia się z tężyzną klasową i wyrabiać w sobie spryt, żeby przetrwać i nie dostać tego mitycznego wp@!@##$u. Udało się ;)
To