#primemma Chciałbym tylko nadmienić, jak humanitarnie Marek Jówko zakończył swoje pojedynki. Przecież mógł rozpędzić swoje żelazne pięści i ubić zarówno warchlaka jak i lochę, ale ten wolał pójść w bjj i skończyć oba pojedynki jak gentleman. Skąd ten człowiek ma tak wysokie IQ foghterskie? Nie wiem, ale prowadził te walki jak profesor.
Założenia były 4- 1. Żaden z szerszeni nie dostaje na łeb (tak ich nazwałem). Marek zaczyna walkę atakiem w nogi 2. Wygrywają walkę 3. Marek nie uderza tej dziewczyny 4. Wygrywa przez duszenie (niektóre dziewczyny to lubią. pamiętajcie bez przesady, wszystko z umiarem)
1. Żaden z szerszeni nie dostaje na łeb (tak ich nazwałem). Marek zaczyna walkę atakiem w nogi
2. Wygrywają walkę
3. Marek nie uderza tej dziewczyny
4. Wygrywa przez duszenie (niektóre dziewczyny to lubią. pamiętajcie bez przesady, wszystko z umiarem)
P.S.